Kiedy myślimy o nauce angielskiego, najczęściej skupiamy się na korzyściach. Lepsza praca. Wyższe zarobki. Swobodniejsze podróżowanie. Możliwość oglądania filmów bez napisów. I rzeczywiście, to wszystko jest prawdą. Mam jednak wrażenie, że znacznie rzadziej zadajemy sobie inne pytanie:
Co naprawdę tracimy, nie znając angielskiego?
Przez ponad dwadzieścia lat pracy z dorosłymi kursantami zauważyłam, że odpowiedź bardzo rzadko dotyczy gramatyki czy słownictwa. Nikt nie przychodzi do mnie po latach i nie mówi: „Szkoda, że nie znałem trzeciego okresu warunkowego” albo „Żałuję, że nie nauczyłem się wszystkich czasów”.
Ludzie żałują czegoś zupełnie innego.
Żałują sytuacji, w których zabrakło im odwagi, bo zabrakło im języka.
Żałują możliwości, których nie wykorzystali.
Żałują momentów, w których poczuli się ograniczeni.
Bo prawda jest taka, że brak znajomości angielskiego rzadko oznacza jedynie brak znajomości języka. Znacznie częściej oznacza mniejszą swobodę, mniej możliwości i większą zależność od innych.
Tracisz pewność siebie
Jedną z pierwszych rzeczy, które obserwuję u nowych kursantów, jest niepewność.
Niepewność podczas mówienia.
Niepewność podczas podróży.
Niepewność podczas spotkań zawodowych.
Wiele osób przez lata nauczyło się myśleć, że zanim zaczną mówić, muszą mówić perfekcyjnie. W efekcie każda rozmowa staje się testem, a każdy błąd porażką.
Tymczasem język nie służy do bycia perfekcyjnym. Język służy do komunikacji.
Kiedy zaczynasz czuć się swobodnie po angielsku, zmienia się nie tylko sposób, w jaki mówisz. Zmienia się również sposób, w jaki funkcjonujesz w różnych sytuacjach. Przestajesz zastanawiać się, czy sobie poradzisz. Zaczynasz po prostu działać.
I właśnie ta pewność siebie jest często jedną z największych korzyści płynących z nauki języka.
Tracisz dostęp do wiedzy i inspiracji
Żyjemy w świecie, w którym ogromna część wartościowych treści powstaje po angielsku.
Dotyczy to niemal każdej dziedziny życia – od biznesu i technologii, przez zdrowie i rozwój osobisty, aż po podróże, hobby czy kulturę.
Oczywiście możemy korzystać z tłumaczy internetowych. Sama czasami to robię.
Nie zmienia to jednak faktu, że istnieje ogromna różnica między tłumaczeniem każdego akapitu a swobodnym korzystaniem z wiedzy dostępnej w oryginale.
Znajomość języka daje dostęp do większej liczby źródeł, szerszej perspektywy i możliwości samodzielnego wybierania tego, czego chcemy się uczyć.
To trochę tak, jakby ktoś otworzył przed nami drzwi do znacznie większej biblioteki.
Tracisz szanse zawodowe
Nie każdy potrzebuje angielskiego w pracy każdego dnia.
Jednak coraz trudniej znaleźć branżę, w której język ten nie pojawia się wcale.
Nowe technologie, szkolenia, dokumentacja, konferencje, spotkania online czy współpraca międzynarodowa sprawiają, że angielski staje się naturalnym elementem wielu zawodów.
Co ciekawe, utracone szanse zawodowe rzadko są spektakularne.
Najczęściej wyglądają bardzo zwyczajnie.
To stanowisko, na które nie aplikujemy.
Projekt, do którego się nie zgłaszamy.
Szkolenie, z którego rezygnujemy.
Spotkanie, podczas którego nie zabieramy głosu.
Nie dlatego, że nie mamy odpowiednich kompetencji.
Po prostu nie czujemy się wystarczająco pewnie z językiem.
Tracisz swobodę podczas podróży
Dla wielu osób właśnie podróże stają się momentem, w którym najbardziej odczuwają brak znajomości języka.
Nie chodzi wyłącznie o możliwość zamówienia kawy czy zapytania o drogę.
Chodzi o poczucie niezależności.
O możliwość samodzielnego rozwiązania problemu na lotnisku.
O rozmowę z recepcjonistą w hotelu.
O zapytanie mieszkańca o polecane miejsce, którego nie znajdziemy w przewodniku.
O spontaniczną rozmowę z osobą poznaną podczas wyjazdu.
To właśnie takie sytuacje sprawiają, że podróżowanie staje się bogatszym doświadczeniem.
Znajomość języka nie zmienia miejsca, do którego jedziemy. Zmienia sposób, w jaki je przeżywamy.
Tracisz okazje, których nawet nie zauważasz
To prawdopodobnie największa strata.
Bo najczęściej nie mamy świadomości tego, co nas omija.
Nie wiemy, jakie rozmowy moglibyśmy przeprowadzić.
Jakie znajomości moglibyśmy nawiązać.
Jakie doświadczenia moglibyśmy zdobyć.
Jakie możliwości moglibyśmy wykorzystać.
Brak znajomości języka rzadko całkowicie nas zatrzymuje. Znacznie częściej sprawia, że sami rezygnujemy z pewnych rzeczy, zanim jeszcze spróbujemy.
Nie zgłaszamy się.
Nie pytamy.
Nie próbujemy.
Nie wychodzimy poza to, co dobrze znamy.
A przecież wiele najciekawszych rzeczy w życiu zaczyna się właśnie od jednego pytania, jednej rozmowy albo jednego kroku poza strefę komfortu.
Czy warto uczyć się angielskiego jako dorosły?
To pytanie słyszę bardzo często.
I za każdym razem odpowiadam tak samo.
Tak, warto.
Nie dlatego, że wszyscy uczą się angielskiego.
Nie dlatego, że wymaga tego rynek pracy.
Nie dlatego, że „tak trzeba”.
Warto dlatego, że język daje wolność.
Wolność podróżowania.
Wolność rozwoju.
Wolność komunikowania się.
Wolność korzystania z możliwości, które pojawiają się na naszej drodze.
Bo kiedy patrzę na osoby, które po latach wracają do nauki angielskiego, to najczęściej słyszę:
„Szkoda, że nie zacz-ęłam/ąłem wcześniej”.
A może właśnie dziś jest dobry moment, żeby zrobić ten pierwszy krok?
Nie idealny.
Nie perfekcyjny.
Po prostu pierwszy.
Bo angielski naprawdę nie gryzie.
