Nie musisz znać każdego słowa. Jak mówić po angielsku, kiedy zabraknie tego jednego?

Wpis blogowy - Nie musisz znać każdego słowa. Jak mówić po angielsku, kiedy zabraknie tego jednego?

Znasz ten moment?

Rozmowa po angielsku idzie całkiem dobrze. Rozumiesz drugą osobę, wiesz, co chcesz odpowiedzieć, masz już prawie całe zdanie… i nagle brakuje Ci jednego słowa.

Jednego.

Pozostałych dziewięć znasz, ale właśnie to dziesiąte postanowiło zniknąć. I zamiast powiedzieć cokolwiek, zatrzymujesz się, zaczynasz nerwowo przeszukiwać pamięć, a po chwili w głowie nie ma już ani brakującego słowa, ani tych dziewięciu pozostałych.

Jest za to bardzo wyraźna myśl:

„No właśnie. Przecież ja w ogóle nie umiem mówić po angielsku”.

A pięć minut później słowo oczywiście wraca.

Całe, zdrowe, wypoczęte i gotowe do użycia. Szkoda tylko, że rozmowa jest już wtedy trzy tematy dalej.

Po ponad 23 latach uczenia dorosłych wiem, że właśnie takie sytuacje potrafią bardzo skutecznie odebrać człowiekowi pewność siebie. Tymczasem brak jednego słowa wcale nie oznacza, że nie znasz angielskiego.

Oznacza tylko, że nie pamiętasz jednego słowa i naprawdę nie musisz przez to kończyć całej rozmowy.

Największy problem nie polega na tym, że nie znasz słowa

Największy problem zaczyna się wtedy, kiedy uznajesz, że bez tego konkretnego słowa nie da się powiedzieć niczego.

Chcesz przetłumaczyć swoją myśl dokładnie tak, jak brzmi po polsku. Słowo po słowie, z całą jej precyzją, elegancją i drugim dnem. Jeśli jednego elementu brakuje, cała konstrukcja się rozpada.

A przecież w rozmowie nie chodzi o to, żeby stworzyć idealne tłumaczenie polskiego zdania. Chodzi o to, żeby druga osoba zrozumiała, co masz na myśli.

To ogromna różnica.

Możesz nie znać angielskiej nazwy przedmiotu, miejsca czy zawodu, a mimo to bardzo skutecznie go opisać. Możesz uprościć zdanie, podać przykład, porównać coś do innej rzeczy albo powiedzieć, do czego to służy.

I właśnie to jest prawdziwa komunikacja.

Nie recytowanie słownika od pierwszej do ostatniej strony.

Co zrobić, kiedy naprawdę brakuje Ci słowa?

Przede wszystkim: nie traktuj tego jak katastrofy.

Zamiast zatrzymywać się i gorączkowo szukać jednej konkretnej nazwy, spróbuj podejść do niej inną drogą.

Powiedz, do czego dana rzecz służy

Nie pamiętasz słowa kettle?

Możesz powiedzieć:

It’s something you use to boil water.

Nie pamiętasz, jak powiedzieć „korkociąg”?

It’s something you use to open a bottle of wine.

Brakujące słowo nie jest już ścianą. Staje się małą przeszkodą, którą można po prostu obejść.

Przydatna konstrukcja:

It’s something you use to…

Możesz wykorzystać ją do opisania wielu przedmiotów:

It’s something you use to charge your phone.
It’s something you use to cut paper.
It’s something you use to dry your hair.

Nie brzmi to jak definicja z encyklopedii. I bardzo dobrze. Ma być zrozumiałe, a nie idealne.

Opisz miejsce

Nie pamiętasz nazwy konkretnego miejsca? Powiedz, co się tam robi.

It’s a place where you can rent a car.
It’s a place where you can leave your luggage.
It’s a place where you go when you need medicine.

Przyda Ci się:

It’s a place where…

Nie musisz od razu znać wszystkich nazw punktów usługowych, części lotniska czy miejsc w hotelu. Czasem wystarczy opisać, czego potrzebujesz.

Opisz osobę

Podobnie możesz postąpić z nazwą zawodu lub funkcji.

It’s a person who fixes pipes.
It’s a person who takes care of your teeth.
It’s a person who designs buildings.

Przydatna konstrukcja:

It’s a person who…

Rozmówca prawdopodobnie sam podpowie Ci brakujące słowo. A Ty nie tylko przekażesz swoją myśl, ale być może od razu nauczysz się nowego wyrażenia w naturalnym kontekście.

Porównaj do czegoś, co już znasz

Możesz również powiedzieć:

It looks like…
It’s similar to…
It’s a kind of…

Na przykład:

It looks like a small suitcase.
It’s similar to a receipt.
It’s a kind of sweet bread.

Nie musisz znać dokładnej nazwy. Czasami wystarczy wskazać podobieństwo.

Powiedz wprost, że nie znasz dokładnego słowa

To też jest całkowicie normalne.

I don’t know the exact word, but…
I’m not sure what it’s called, but…
What I mean is…
Let me explain it another way.

Te zdania nie świadczą o słabym angielskim. Wręcz przeciwnie. Pokazują, że potrafisz zarządzać rozmową i nie rezygnujesz tylko dlatego, że przez chwilę czegoś nie pamiętasz.

Czasami wystarczy powiedzieć to prościej

Wiele osób blokuje się nie dlatego, że nie potrafi przekazać swojej myśli, ale dlatego, że próbuje powiedzieć ją dokładnie w taki sposób, w jaki powiedziałoby ją po polsku.

Tymczasem prostsze zdanie nadal może być bardzo dobre.

Załóżmy, że chcesz powiedzieć:

„Nie jestem szczególnie przekonana do tego rozwiązania, ponieważ może ono doprowadzić do dodatkowych komplikacji”.

Jeżeli nie znasz wszystkich potrzebnych słów, możesz powiedzieć:

I’m not sure it’s a good idea. It may cause more problems.

Czy to dokładne tłumaczenie?

Nie.

Czy rozmówca zrozumie Twoją opinię?

Tak.

I właśnie o to chodzi.

Najpierw skutecznie. Potem pięknie.

Z czasem Twoje wypowiedzi będą bardziej precyzyjne, naturalne i rozbudowane. Ale żeby do tego dojść, musisz najpierw pozwolić sobie mówić prostszym językiem.

Małe ćwiczenie, które możesz zrobić od razu

Rozejrzyj się teraz wokół siebie i wybierz trzy przedmioty.

Spróbuj opisać każdy z nich po angielsku, ale nie używaj jego nazwy.

Możesz powiedzieć:

It’s something you use to…
It looks like…
You use it when…
It’s similar to…

Na przykład nie mów stapler. Powiedz:

It’s something you use to put pieces of paper together.

Nie mów remote control. Powiedz:

It’s something you use to change channels on your TV.

Nie mów umbrella. Powiedz:

You use it when it’s raining.

To ćwiczenie może wydawać się bardzo proste. I właśnie dlatego działa.

Uczy Cię, że do przekazania jednej myśli nie prowadzi tylko jedna, jedyna droga.

 

Dlaczego warto ćwiczyć właśnie w ten sposób?

Na tradycyjnych ćwiczeniach często uczymy się udzielać odpowiedzi, którą ktoś wcześniej przygotował.

Wybieramy właściwe słowo, dopasowujemy definicję albo wstawiamy brakujący wyraz.

W prawdziwej rozmowie nikt jednak nie daje nam czterech możliwości do wyboru. Trzeba samodzielnie zareagować, czasem pod presją czasu, a czasem mimo stresu.

Dlatego w ANGIELSKI NIE GRYZIE nie ćwiczymy wyłącznie sytuacji, w których wszystko idzie zgodnie z planem.

Uczymy się również:

  • jak zareagować bez wcześniejszego przygotowania,
  • jak uprościć zdanie,
  • jak opisać brakujące słowo,
  • jak poprosić o wyjaśnienie,
  • jak kontynuować rozmowę pomimo błędu,
  • jak nie rezygnować po pierwszej trudności.

Bo znajomość języka nie polega tylko na tym, że wiesz, co powiedzieć w idealnych warunkach. Polega również na tym, że potrafisz sobie poradzić, kiedy idealnie nie jest, a w prawdziwym życiu rzadko jest.

Ktoś mówi szybciej, niż się spodziewasz. Pada pytanie, którego nie było w podręczniku. W restauracji kelner dopytuje o coś jeszcze. Podczas spotkania ktoś nagle prosi Cię o opinię. W hotelu musisz wyjaśnić problem, którego wcześniej nie przećwiczyłeś.

Nie da się nauczyć na pamięć wszystkich możliwych rozmów.

Można natomiast nauczyć się reagować.

Nie czekaj, aż poznasz wszystkie słowa

Nie poznasz.

Ja też nie znam każdego słowa w języku angielskim. Nikt nie zna.

Zawsze znajdzie się nazwa urządzenia, rośliny, części samochodu albo przedmiotu, o którym nigdy wcześniej nie trzeba było rozmawiać.

Swoboda nie polega na tym, że już nigdy niczego nie zapomnisz.

Polega na tym, że brak jednego słowa nie odbiera Ci całego języka.

Możesz powiedzieć coś inaczej. Prościej. Dłużej. Mniej elegancko. Możesz poprosić rozmówcę o pomoc albo opisać, co masz na myśli.

 

Najważniejsze, żeby rozmowa trwała.



Jeżeli czujesz, że znasz sporo słów i zasad, ale podczas rozmowy nadal trudno Ci z nich skorzystać, zobacz dostępne formy zajęć w ANGIELSKI NIE GRYZIE ☕.

Prowadzimy kursy dla dorosłych stacjonarnie w Szczecinie oraz online. Pracujemy w małych grupach, parach i indywidualnie, skupiając się na praktycznym języku potrzebnym w codziennych sytuacjach, podróży i pracy.

Zapisz się i przekonaj się, że angielski nie gryzie!

Nie musisz znać każdego słowa, żeby zacząć mówić. Musisz tylko przestać pozwalać, żeby to jedno brakujące kończyło całą rozmowę.

komentarz

skomentuj

Dodaj komentarz